niedziela, 25 stycznia 2015

(93 km za mną) Niedzielny nordic po plaży

To mógł być bardzo nieudany dzień. Obudziłam się bez planu, z poczuciem niezadowolenia i intuicyjnym przeświadczeniem, że niedziela będzie zmarnowana i do kitu.

O ile sobotę lubię leniwą, to jak niedziela jest taka sama, to wydaje mi się, że cholera - zmarnowałam weekend!  Miałam ochotę pojechać na plażę na nordic, ale nikogo nie mogłam wyciągnąć - tak to jest, jak wszystkie koleżanki mają mężów i dzieci... Chociaż ja pewnie tez tak spontanicznie nie mogłabym zmienić swoich niedzielnych planów (gdybym je miała).... Pogoda był średnia, samej nie chciało mi się jechać, ale doszłam do wniosku, że jak nie ruszę dupy z kanapy, to wpadnę w otchłań niedzielnej chandry... Wsiadłam w samochód i po 20 minutach byłam nad morzem. Zrobiłam z kijkami ponad 9 km i było cudownie:)


Mała fotorelacja:






Tym samym w styczniu zaliczyłam już ponad 90 km! :)



A po spacerku - rozgrzewająca herbatka :)

9 komentarzy:

  1. piękny wynik ;) zazdroszczę Ci morza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wynik ;-) Gratulacje i oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje!!:) Ja przebiegłam 30 km :D Dwa razy w tygodniu robię sobie swoją rundkę :) Jesteś mistrzem :)))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezły wynik, u mnie tylko 24 km, ale i tak nie narzekam :) Nigdy nie byłam nad morzem zimą

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję :D Twój licznik zaczyna wyglądać imponująco :) oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niezły wynik! Gratuluję :) Ja dziś również rozpocząłem swoją walkę (http://cel75.blogspot.com). Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam takie rozgrzewające herbatki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super sprawa. Zdrowia nigdy za wiele ;)))

    OdpowiedzUsuń