piątek, 2 stycznia 2015

Kocham postanowienia noworoczne!

No bo jak tu ich nie kochać?! Znowu ktoś daje nam szansę, mamy poczucie, że tym razem to już na pewno, już na zawsze i na 100% uda się absolutnie wszystko? Dlaczego akurat w nowym roku? Dlaczego  w tym, skoro w zeszłym się nie udało? Bo tak!!!!!!!!! :):):)


Patrzę w szklaną kulę i opowiem Wam, jak  wygląda moje życie pod koniec 2015 roku:

Lubię swoje ciało, bo fajnie wygląda, a ja czuje się w nim młodo i zdrowo.

Jedzenie zdrowych rzeczy nie jest dla mnie udręką, a przyzwyczajeniem, a jedzenie niezdrowych nie jest wielką porażką powodująca poczucie winy i obrzydzenia dla siebie, tylko rzadkim, ale świadomym wyborem.

Mam dobre relacje z bliskimi - (miedzy innymi dlatego, że mamę wyciągam częściej do kina i na spacery, a do szwagierki dzwonię przynajmniej raz na 3 tygodnie)

Nie zdarzył mi się tydzień, w którym w ogóle się nie ruszałam:)

Zacieśniłam relacje ze znajomymi i przyjaciółmi.

W moim domu nie brakuje warzyw i owoców, a ja chętnie i nawykowo z nich korzystam.

Zrobiłam 1000 km  - w chodzie, w biegu, na rowerze, w marszu, raczkując - jakkolwiek, ale zrobiłam :)

Mam fajne zdjęcia w bikini i (!) nie są wyretuszowane! :) Zrobiłam je na rodzinnych wakacjach za granicą. (Mnóstwo zdjęć wakacyjnych udało nam się wywołać i są już w albumie)

Umiem robić sushi i jestem w tym całkiem dobra.

Rozmowa po angielsku nie sprawia mi wielkich kłopotów, w końcu cały rok ćwiczyłam;)

Byłam na kilku fajnych imprezach z mężem.

Mam rolki i umiem na nich jeździć!

Byliśmy z mężem na gokartach.

W pracy napisałam kilka niezłych artykułów do firmowej gazety. Projekty, które prowadziłąm zakończyły się z sukcesem i mogę je sobie wpisać do CV. Dostałam podwyżkę i jestem zadowolona, bo udaje mi się osiągnąć work-life balance.

Najmłodszy jest fanem teatru dla dzieci, ponieważ te kilka sztuk na których byliśmy, bardzo mu się spodobało. No dobra - tego nie zaplanuję. Może lepiej tak: Byłam z małym w teatrze dla dzieci przynajmniej 3 razy.

Sklepowe słodycze mogą dla mnie nie istnieć, jem prawie wyłącznie te, które robi moja teściowa (w rozsądnych ilościach!) oraz te, które upiekłam/przygotowałam sama.

Starszy trafił do dobrego gimnazjum, bo zrobiłam wszystko, by dobrze mu poszedł egzamin szóstoklasisty.

 I co najważniejsze:

MAM POCZUCIE, ŻE TO BYŁ DOBRY ROK!!!

(obiecuję sobie, że się z tych postanowień rozliczę za rok:)

2 komentarze:

  1. świetnie napisane plany - jako plany zrealizowane w ciągu obecnego roku ! wierzę, że tak będzie, bo tylko od nas samych zależy jak przeżyjemy ten rok ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam mocno kciuki by plany się spełniły i byś na koniec tego roku z czystym sumieniem mogła się pod nimi podpisać :)

    OdpowiedzUsuń