poniedziałek, 23 lutego 2015

(140 km za mną) Wychodzę z impasu

Miałam kiepski okres w pracy - zostałam delegowana na 3 miesiące do innego działu. Bardzo to przeżyłam, bo mimo że moja praca jest cholernie stresująca, to bardzo lubię to co robię.

Teraz, w nowym dziale, zajmuję się pracą stricte administracyjną (faktury, raporty, sprawozdania) - ani się na tym nie znam, ani tego nie lubię.

Niemniej jednak okazało się, że stresów na moim nowym miejscu pracy nie mam, a ludzie w zespole są niewiarygodnie fantastyczni - podobnie jak szefowa (co za odmiana!).

Nie wiem, co lepsze - robić to co się lubi w stresie i nerwach i przy niezliczonej liczbie nadgodzin, czy robić to co cię kompletnie nie interesuje i nudzi, ale  w fajnej atmosferze, śmiechu i przy wychodzeniu z pracy po (zaledwie!) 8 godzinach?

Sporo ludzi mówi mi, że pewnie zostanę w tym nowym dziale...
Mam jeszcze 3 miesiące, żeby się nad tym zastanowić.

W związku z tym, że nareszcie wracam do domu o normalnych porach postanowiłam wziąć z pracy kartę Benefit:) Koszt u nas jest spory - 130 zł, tym bardziej będę musiała z niej korzystać :

4 komentarze:

  1. Dobrze, że jest lepiej, a szefowa nie jest jędzą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie atmosfera jest bardzo ważna, ale z drugiej strony jak mnie coś nie jara to nie umiem się w tym spełnić. Także masz ciężki orzech do zgryzienia Kochana, życzę dobrych decyzji !

    OdpowiedzUsuń
  3. Trudny orzech do zgryzienia :). Miałam troszkę podobną sytuację, ja postawiłam na atmosferę i fajnych ludzi (nie radzę sobie dobrze ze stresem). W mojej sytuacji mogłam jednak się spełniać poza pracą. Powodzenia z wyborem!

    OdpowiedzUsuń