piątek, 21 listopada 2014

Jeśli nie PR, to co?

Wchodzisz do sali. Oni już siedzą, w ławkach, za stołami, na fotelach. Odpalasz prezentację. Mówisz pierwsze słowa i w zasadzie już wiesz - kupili Cię i będą Ci jedli z ręki, czy zaraz zaczną szeptać miedzy sobą i pogrążą się w czytaniu smsów i odpisywaniu na maile w komórkach.



 
Prezentacje - uwielbiam to!!! Uwielbiam już na etapie obmyślania slajdów, wyszukiwaniu zdjęć, anegdot. Zastanawiania się, gdzie postawić pauzy, jakie zadać pytania, jak zmusić ich do wyrażenia swojego zdania, do aktywności.

Wiele osób mówi, że nie lubi wystąpień publicznych, że je stresują. Ja mam to samo, tzn. czuje zawsze olbrzymi stres przed takim wystąpieniem, ale mimo to sprawia mi to niewiarygodną przyjemność.

Do tej pory nie miałam wielu okazji, żeby szkolić, czy prezentować coś publicznie. Właściwie w całej swojej karierze robiłam tylko kilka większych prezentacji z tematów, które mi bliskie i na których się znam: z komunikacji, z sytuacji kryzysowych i ze sztuki prezentacji.
Ale ostatnia prezentacja, po której otrzymałam wiele pozytywnych opinii i ciepłych słów uświadomiła mi, że być może jest to coś, co powinnam robić zawodowo.
Ja to po prostu widzę - ludzie, którzy przyszli na kolejne szkolenie niejako za karę, po kilku godzinach ze mną stwierdzają, że było warto, sporo się dowiedzieli, i wychodzą z wypiekami na twarzy. Sama byłam na takich szkoleniach, więc wiem, że to możliwe.

Jest tylko jeden mały problem... JAK SIĘ PRZEKWALIFIKOWAĆ? Jak zostać couchem, trenerem, mówcą motywacyjnym?

I - co najważniejsze - czy w wieku 36 lat można jeszcze myśleć o kompletnej zmianie profilu zawodowego?

I jak to osiągnąć, bez inwestowania kupy kasy w szkolenia trenerskie? Takie już zresztą w poprzedniej pracy miałam - tydzień szkolili nas jak być trenerami, ale to chyba trochę mało...

Ech, jak zwykle, więcej pytań, niż odpowiedzi... Muszę mocno przeanalizować temat. Na razie  będę wykorzystywać absolutnie każdą okazję, by się doskonalić w  dziedzinie publicznych prezentacji - np. ostatnio kadry wymyśliły, że w ramach programu adaptacyjnego będą się spotykać z nowymi pracownikami i opowiadać im o firmie. Ja mam mieć na tych spotkaniach kilkanaście minut, by opowiedzieć o swoim obszarze - spróbuje wykorzystać je tak, by nowi zapamiętali zarówno mnie, jak i to co powiem :)))

1 komentarz:

  1. Prezentacje przed nowymi ludźmi zawsze są stresujące. Każdy ma swój sposób na to. Ja mam najprostszy... wyobrażam sobie, że znam ich na wylot, że to ja jestem panem sytuacji. Przed wejściem śmieje się żeby rozładować napięcie :D

    OdpowiedzUsuń